Recenzja: „Numerologia dla początkujących” – Gerie Bauer

I stało się. W moje ręce w końcu trafiła lektura traktująca o numerologii. Nie powiem żebym się wzbraniała przez ten czas przed tą dziedziną magii, ale było w niej coś takie nietypowego. Obwąchiwałam się z tematem długo. Nie wiedziałam od czego zacząć. Nie czułam takiego flow, jak do kart, aby wziąć i od razu pracować z nimi. Przed numerologią powstrzymywało mnie z jednej strony nadmierne skupianie się na Tarocie oraz wszystkie inne obowiązki. W końcu mam studia, projekty, prowadzę instagram, stawiam stronę, uczę się innych zagadnień okultystycznych. I tak mogłabym wymieniać… wymówki. A przecież numerologia równie mocno przenika nasze życie, co astrologia czy dobrze postawione karty.

Numerologia dla początkujących – Gerie Bauer | Książka | woblink.com

Od kiedy wypakowałam „Numerologię dla początkujących” z kartonu, leżała ona na moim dwumetrowym biurku i czekała na swoją kolej do czytania. To wcale nie jest tak, że na siłę sięgałam po inne lektury, by opóźnić moją niczym niewytłumaczalną obawę przed czymś nowym. W końcu przełamałam się. Poniedziałkowy wieczór. To w ten dzień zrozumiem, jak to wszystko liczyć i interpretować.

I co? Okazało się to o wiele łatwiejsze niż się spodziewałam. Podczas badania kolejnych aspektów mojej osobowości prowadziłam notatki w mojej Księdze Cieni. Dzięki czemu płynniej przeszłam przez całą analizę siebie, która towarzyszyła mi bieżącemu zaznajamianiu się z treścią. Zaczęłam od liczby przeznaczenia liczonej z mojej daty urodzenia. Opis mojej numerologicznej piątki zdecydowanie ze mną rezonował. Zachęciło mnie to do dalszych eksploracji m.in. poprzez dzień mojego urodzenia, ekspresję imienia, cykle trójkowe, porównanie dat urodzenia – mojej i mojego partnera, aby sprawdzić jak się nasza relacja harmonizuje.

I choć podane były jeszcze inne metody analizy np. jak dany dzień może rezonować ze mną numerologicznie, to takie smaczki wolę zostawić na datę obrony magisterskiej czy innego równie ważnego wydarzenia życiowego. Mój zachwyt interpretacjami poszczególnych liczb w określonych sferach sprawił, że od razu poczułam potrzebę podzielenia się odkryciami z przyjaciółką, na której również analiza się całkowicie potwierdziła, sprawdziła. Za każdym razem, jak sprawdzałam opis danej liczby, miałam poczucie, jakby autorka napisała książkę znając już mnie. Oczywiście opisy są uniwersalne i mogą rezonować z wieloma czytelnikami. Ponadto zdarzały się w nich fragmenty, że coś mi nie pasowało. Jednak w 90% moją reakcją było zastygnięcie w zadumie i stwierdzenie „O! Toż to o mnie!”.

Po tej książce mogę śmiało powiedzieć, że nie jestem już takim laikiem za jakiego się dotychczas uważałam. Może zbyt surowo się oceniam, jednak przyznam, że „Numerologia dla początkujących” to świetny wstęp… nie tylko dla kogoś, kto już ma minimalne pojęcie o liczbach. Metody obliczeń są tak przedstawione, że nie trzeba mieć doktoratu z matematyki, aby się połapać w tym, co gdzie dodać, a gdzie skrócić. Do tego każda, ale to każda liczba ma bogaty opis – średnio na półtorej strony do dwóch. Więc naprawdę mamy pełny wgląd w daną liczbę.

Do czego przyda Wam się ta lektura?

  • aby dokonywać analizy z liczb 1-9
  • by ustalać daty o dobrej dla nas wibracji
  • by określić, jak dana osoba z nami rezonuje i jak możemy lepiej budować relację z nią
  • do wybrania dla siebie odpowiedniej ścieżki kariery
  • by dowiedzieć się, co w nas zmieni nazwisko po mężu
  • lub żeby z wyprzedzeniem znać wibrację danego roku, miesiąc, dnia

Czy można coś zarzucić tej lekturze? Wątpliwości poddałabym nadmierny optymizm. Choć autorka przywołuje np. ciemne strony danych liczb, to większość opisów jest w 80% o zaletach. Do tego nie każda relacja może układać się pozytywnie, a w kompatybilnościach między dwiema liczbami przeznaczenia (czyli między mną a inną osobą) autorka skupia się na tym, jak poprowadzić relację w najlepszy sposób. Brakuje mi tam przestrogi przed tym, co mogłoby rujnować dany związek. Z drugiej strony, to poradnik dla osób, które zaczynają podróż w świecie numerologii, więc nie można też wymagać absolutnie wszystkiego od podręcznika na start. Myślę, że te drobne braki mogą wręcz zachęcić do dalszego zgłębienia tematu. Mnie to kupiło i nie zamierzam przestać na tej lekturze. Jak już uwierzyłam w siebie i moje możliwości w dziedzinie liczb, to chciałabym rozwinąć zdolności związane z analizą numerologiczną. Książka pani Bauer będzie się dumnie prezentować na mojej ezo półce i na pewno nie raz zostanie użyta do ponownej analizy.

Post powstał dzięki współpracy recenzenckiej z Wydawnictwem Kobiecym. Dziękuję!


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *